Do przeprowadzki 1 dzień....
377 dni od wbicia pierwszej łopaty...
Ostatnia noc w mieszkaniu...
Dysonans...
Z jednej strony trochę mi żal opuszczać osiedle, w którym spędziłam 13 lat życia, gdzie wszędzie było blisko...
Z drugiej cieszę się, że nie będzie już walki o wolne miejsce parkingowe, że nie będzie taszczenia zakupów na trzecie piętro bez windy, nie będzie odwiertów za ścianą o 22.00, że będzie kawałek ogrodu do posiedzenia.
Minione dni były bardzo pracowite. Tu przygotowanie do remontu mieszkania przed wejściem najemcy. Tam dopinanie ostatnich prac wykończeniowych. Od dwóch tygodni dzień w dzień sukcesywne pakowanie i przewożenie dobytku na drugi brzeg Odry... I prawie wszystko sama... Nie ukrywam, że marzę o zaszyciu się na kilka dni w nowym domu w celu zwykłego odpoczynku...
Tymczasem:
Dziś dotarła robiona na wymiar buciana komoda-siedzisko pod schody
(powinno się w niej zmieścić 50 par butów:))
Panowie Remik i Edi zamontowali ostatnią garderobę (w wiatrołapie):
Panowie Jacek i Romek uporali się z montażem reszty mebli:
Zostały nam jeszcze prace w łazienkach.
- Łazienka Poli - podłączenie wody do baterii (jutro)
- Moja łazienka - montaż umywalki, baterii umywalkowej, wanny wolnostojącej i baterii wolnostojącej.. (Dzisiaj stolarz przywiózł blat łazienkowy dębowy - śliczny...) Zarzekałam się, że nie będzie w moim domu umywalek nablatowych, tylko wpuszczane w blat... Zobaczyłam jednak ten cudowny dębowy blat , wsiadłam w samochód i wymieniłam kupioną wcześniej umywalkę wpuszczaną na stojącą;) Baterię tez trza było wymienić na taką z dłuższą wylewką...
- I łazienka na dole (właściwie jeszcze proszek... Fugowanie, montaż drabinki, cały biały montaż, oświetlenie... ) Będzie wykonawca przychodził popołudniami i kończył w najbliższym tygodniu... Chciałam uniknąć takiej kolei rzeczy, ale zbyt wolno prace szły, a czas biegnie...
Do zamontowania pozostanie też barierka na schodach (termin realizacji wzoru ze szkłem do 6 tygodni...)
Komentarze